sobota, 10 stycznia 2015

Nie cierpię okresu!!!

A właściwie oczekiwania na jegomość. Wszystko mnie wkurwia do potegi entej. Dostałam takiego trądziku jak już dawno nie miałam. Wiecznie mi zimno, a wczoraj zamarzłam, myjąc się w CIEPŁEJ wodzie (niestety wrząca już nie leciała). No i spanie - teraz mogłabym przespać kilka dni z rzędu (a najlepiej wszystkie przedokresowe) i jeszcze byłoby mi mało. A najgorsze... W przeciągu 2 dni zeżarłam tyle kalorii, ile normalny człowiek zjada w tydzień. Mam ochotę na wszystko i na nic konkretnego zarazem. Jem i nie czuję się najedzona. Jakby jakiś tasiemiec we mnie bytował. No i oczywiście przytyłam. Za jakie to grzechy??


Zdjęcie ze strony http://demotywatory.pl/
Z tym, że u mnie kilka dni przed występuje wszystko na raz. A i wiele więcej, więc...

Zdjęcie ze strony http://www.martapisze.pl/

7 komentarzy:

  1. Znam to! U mnie "parę dni przed' objawia się tym, że każda rzecz, każda wymiana zdań jest w stanie u mnie wywołać taką falę łez jakbym co najmniej dostała wiadomość, że ktoś mi bliski zmarł. I też nie cierpię okresu. To jest obrzydliwe. Żałuję, że nie można brać antykonceptów w kółko i nie mieć go wcale :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja akurat antykonceptów po raz kolejny brać bym nie chciała. W ogóle wątpię bym jeszcze kiedyś je brała. Ostatnim razem mało, że "okres" miałam co kilka dni i nigdy nie wiedziałam, kiedy będzie kolejny, to jak każdy lek to nic dobrego, zwłaszcza jeśli ma wpływ na gospodarkę hormonalną. Poza tym ciągłe pilnowanie godziny przyjęcia tabletki doprowadzało mnie do szału. No i w przypadku pierwszego podejścia (wtedy nieświadoma niczego zgodziłam się na te paskudne plastry) - sporo przytyłam. Zdaje się, że nawet pisałam o tym kiedyś na blogu. Jedyne co mi pozostaje to... cierpliwie czekać na menopauzę :D A i wtedy ponoć cuda niewidy się dzieją. Póki co czekam na okres, a ten sobie w kulki leci no!

      Usuń
    2. Widzisz wszystko zależy od tego jak lekarz dobierze tabletki :) i nie trzeba pilnować godziny w sensie, że co do minuty. Ja biorę rano, ale czasem mi się przypomni że nie wzięłam koło południa :) albo wieczorem. W pierwszym tygodniu brania jeśli się tak zdarzy i minęło od właściwego czasu więcej jak 12 to należy szybko przyjąć zapomnianą tabletkę i zabezpieczać się dodatkowo, w pozostałych dwóch tyg należy przyjąć albo zrobić w trzecim tyg od razu te 7 dni przerwy :) I na początku brania zawsze jest tak że występują plamienia w trakcie brania tabletek, po kilku miesiącach się to stabilizuje i masz okres zawsze na 3-4 dzień po odstawieniu. Działa jak w zegarku :)

      A jeśli brałaś długo i i tak krwawiłaś to znaczy, że byłaś u kiepskiego lekarza i lepiej go zmienić - ja przeszłam kilku ginekologów, którzy byli dupami nie lekarzami, przez jednego nawet wylądowałam w szpitalu. Ale teraz mam tabletki najnowszej generacji, wcale nie drogie bo ok. 15 zł za opakowanie i jestem mega zadowolona. Wróciłam do hormonów po kilku latach przerwy i już nie odstawię :)

      Usuń
    3. Tak, tylko, że ja (prawdopodobnie) przed nadmiar estrogenów nie mogę brać żadnych innych tabletek jak czysty progestreon, który akurat trzeba brać co do minuty (a i wtedy występują krwawienia co kilka dni). Wzięłam 2 lub 3 opakowania, a krwawienia miałam cały czas tak samo, zresztą w przypadku tamtych tabletek nie było typowego okresu, bo brało się je ciągle, bez przerwy. Tak, czy inaczej teraz hormony (zwłaszcza te o działaniu antykoncepcyjnym) wzięłabym tylko w ostateczności, a na pewno nie w celu zapobieżenia ciąży (ostatnim razem brałam w celu wyregulowania hormonów, a tym samym zapobieżenia torbielom).
      Co do lekarza - nie ma potrzeby zmieniać, jest dobry (albo to ja nie jestem zbyt problematycznym przypadkiem). Jak sobie przypomnę poprzedniego konowała, który właśnie zapisał mi te plastry na chybił trafił, to dziękuję bardzo.

      Usuń
  2. O znam to, 2 dni przed okresem nie mogłam zasnąć tylko leżałam i płakałam Bóg wie z jakiego powodu :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety mam to samo. Ratuję się kosmicznymi dawkami magnezu i witaminy B

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi już nic nie pomoże... Przestałam już wierzyć, że ten okres się w ogóle pojawi (dziś jest już 33 dzień, zakładając, że pod pojęciem "dziś" mam na myśli wtorek :p). Teraz moje obżarstwo zrzucam na stres, całodobowe siedzenie przed komputerem (nie polecam zabierania się za jakąkolwiek pracę dyplomową na kilka tygodniu przed terminem jej oddania!), zbliżający się egzamin inżynierski, na który (przez siedzenie nad pracą) nie zaczęłam się jeszcze uczyć i w związku z powyższym ograniczenie treningów, nad czym ubolewem najbardziej.

      Usuń