niedziela, 8 czerwca 2014

Nie wierzę

Znów się wszystko sypie...
...bo niedługo po weselu odezwała się do mnie daleka kuzynka, którą wówczas poznałam. Okazało się, że ma Agencję modelek, modeli i hostess. Jak zorientowała się, że pracuję jako hostessa, zaproponowała współpracę. Propozycja była luźna, ostatecznie stanęło na tym, żebym przyjechała do Agencji jak znajdę chwilę, to mnie pomierzą i zrobią zdjęcia. Z jednej strony moje ego wzrosło do poziomu wieży Eiffla, przez chwilę byłam nawet szczęśliwa, pełna optymizmu na życie i zmotywowana - zawsze marzyłam choćby o profesjonalnych zdjęciach. Z drugiej jednak strony doskonale wiedziałam, że się nie nadaję, choćby do momentu obniżenia poziomu tkanki tłuszczowej i usunięcia blizn z ciała i twarzy. Przez nadmiar obowiązków, odłożyłam tą sprawę na później. Skupiłam się jedynie na ograniczeniu epizodów bulimicznych i siłowni. Z siłownią ostatnio bywa kiepsko. Raz, że sie nie wyrabiam czasowo, a dwa, że nie mam sił na cokolwiek. Tak, tak, w dalszym ciągu się nie wysypiam, nie jem ani regularnie ani właściwie i generalalnie nie wprowadziłam żadnych zmian, poza tym, że się nie głodzę i nie wymiotuję, a moja waga wciąż nie schodzi poniżej 70 kg. Zresztą teraz jakoś specjalnie mnie to nie martwi...

...bo po raz kolejny mam torbiel na jajniku. Ogromną torbiel. Tak dużą, że uciska mi pęcherz moczowy (i zagadka częstego biegania do toalety rozwiązana) i może uszkodzić jelita. Znowu biorę słoniową dawkę hormonów. I o ile będę miała tyle szczęścia, że i tym razem obędzie się bez operacyjnego usuwania, prawdopodobnie będę musiała brać hormony na stałe. Pierwsze co zrobiłam jak wyszłam od lekarza, to się poryczałam. Nie wiedziałam, co ze sobą zrobić. Bardzo dotkliwie odczułam samotność. Wszystko co przed tą wizytą miałam zaplanowane, straciło sens. Łzy cisnęły mi się do oczu, gdy tylko mijałam otyłą osobę. Nie myślałam o tym, że torbiel, że zdrowie, że hormony. Myślałam tylko o otyłości, której jak wiadomo nigdy nie zaakceptuję, a już na pewno nie w swoim przypadku. Tyć od powietrza? No kurde, to już wolę tyć od żarcia! Wszem i wobec oznajmiłam, że żadnych hormonów na stałe łykać nie będę, szczególnie teraz, kiedy pojawiła się możliwość rozwoju i spełnienia marzeń. Jednak wczoraj coś mnie tknęło i postanowiłam na pierwszym miejscu postawić zdrowie i jeśli będzie taka konieczność leczyć się hormonalnie, uznając za wyzwanie nie przytyć. Chyba pogodziłam się z tym, że wymarzonej sylwetki, przynajmniej w najbliższym czasie, nie osiagnę. Wyobraziłam sobie siebie ponownie otyłą, marzącą o wadze 70 kg i zaczęłam na nowo "doceniać" swój obecny wygląd. Do tej wagi jestem w stanie siebie zaakceptować. Zaczęłam myśleć jak nie przytyć zamiast jak schudnąć. Poza tym boję się dużo jeść, bo wymiotować nie mogę, nie chcę i nie będę (niezależnie od tego, czy bulimia wpłynęła na pojawienie się torbieli, czy też nie), a im większa ilość jedzenia, tym bardziej rozszerzone jelita. Może upraszczam, ale nie chcę ich uszkodzić przez własną głupotę.