piątek, 2 maja 2014

Po prostu

Spotkałam się wczoraj z pewnym facetem. Bardzo pozytywny, inteligentny, otwarty człowiek. Bardzo podobny do mnie. Nazwał mnie hipokrytką. A ja się z tym zgadzam, mimo iż wcześniej nigdy bym się tak nie nazwała. Zaintrygowało mnie jego podejście do życia. Jest całkiem słuszne dla ludzi, którzy chcą być wolni. W skrócie: Bądź egoistą. Pieprz schematy. Podejmuj świadome decyzje. Rób, to co chesz, niezależnie od tego co myślą inni. Nie uzależniaj się od ludzi. Żyj. Nie chcę już tych moich pieprzonych zasad, których i tak nie przestrzegam. Nie chcę się już zastanawiać, czy ktoś nie ucierpiał przez moją decyzję. Nie chcę zadowalać ludzi kosztem siebie. Nie chcę się kontrolować, ale chcę mieć kontrolę nad własnym życiem i poniekąd życiem ludzi, z którymi żyję. Nie chcę popadać w obsesje, tylko dlatego, że pozornie coś spieprzyłam. Nie chcę wpadać w autodestrukcję, kiedy nie mam planu lub przestaję działać schematycznie. Nie poszłam do pracy (dodatkowej - na 13 mam promocję i tam już będę, choć jakby się uprzeć nie muszę, bo nic nie muszę), bo... Bo nie chciałam. Nie muszę zawsze dawać z siebie 200% normy i udowadniać wszystkim na około swojej wartości. W ramach "wyzwolenia" zrobiłam sobie maseczkę, robię porządki... głównie w głowie i nie wiem co będzie dalej. Chcę przestać się przejmować i nauczyć się być przygotowaną na każdą opcję. Im więcej możliwości dopuszczę do głowy, tym mniejsza szansa na rozczarowanie. Pieprz własne schematy. Tak po prostu.
Zabrzmiało jak niedzielne kazanie. Dla mnie jest chyba czymś więcej.

2 komentarze:

  1. dla nie zabrzmiało nie tyle jak kazanie, co jak powiew świeżego powietrza

    OdpowiedzUsuń