niedziela, 23 lutego 2014

Dzień 3

ŚNIADANIE - kawa czarna, 300 g kapusty kwaszonej, banan, jogurt truskawkowy ze zbożami, kawałek "oopsies" (wyszukanego w internecie wymysłu, który jak większość dietetycznych dziwadeł wylądowało w koszu)

Zdjęcia nie będzie, bo śniadanie mi nie wyszło w rezultacie czego zjadłam, jak widać powyżej, niezły miks. Przyznacie, że kapusta kwaszona, banan, jogurt i szczątki "oopsis" to niezbyt ciekawe połączenie :)
"Oopsies" to miał  być zdrowy zamiennik chleba, bodajże oparty na zasadach diety LCHF. Bez mąki. W rezultacie było bez mąki i bez smaku. Co więcej nie nadawało się jako chleb, bo było maziowate. Przyczynami może być użycie zamiast papieru do pieczenia folii aluminiowej albo za krótki czas pieczenia (mam chyba upośledzony piekarnik, bo wszystko muszę piec dłużej niż podaje przepis). Poza tym nie zamierzam na siłę przekonywać się do dietetycznych rozwiązań skoro nie współgrają one z moim podniebieniem. Nie uważam, by odchudzanie (a ściślej rzecz ujmując ulepszanie stylu życia) musiało się z tym wiązać i kiedyś udowodnię to wszystkim niedowiarkom. Ważniejsze przecież niż rezygnacja z pewnych potraw jest ich ograniczenie, racjonale komponowanie posiłków i powstrzymywanie się od nocnych napadów na lodówkę. A doskonałym uzupełnieniem praktykowania teorii winna być aktywność fizyczna w każdej postaci!

OBIAD - 2 jajka sadzone, puree ziemniaczane z koperkiem, ogórek

KOLACJA - 2 pomarańcze, 1 jabłko, daktyle


3 komentarze:

  1. Właśnie mi przypomniałaś, że istnieją daktyle, które bardzo lubię! :)

    Myślę,że wizyta u dietetyka to był świetny pomysł. Zdjęcia posiłków powinny CIę motywować, a dla innych mogą się stać podpowiedzią, co dobrego zjeść,

    Widzę, że jesteś na dobrej drodze do odzyskania zdrowia. Będę tu często zaglądać, by Ci kibicować. Trzymaj się!!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daktyle to świetne rozwiązanie dla jedzenioholików i osób na diecie - nie dość, że zapychają to jeszcze świetnie zaspokajają ochotę na słodycze :) Jak sobie pomyślę, że przez długi czas byłam pewna, że ich nie lubię, w myśl czego ich nie jadłam, to naprawdę żałuję! Swoją drogą nie mam pojęcia skąd taka niechęć, może kiedyś się do nich zraziłam i faktycznie nie lubiłam.
      I serio motywują!
      Obyś miała rację :)

      Usuń