niedziela, 10 listopada 2013

Urodziny

Wczoraj miałam 23 urodziny. Dzień jak każdy inny poza życzeniami, często "bo wypada". Nie spodziewałam się fajerwerków, bukietu kwiatów ani niespodzianek, bo wiem, że na to nie zasługuję. Z perspektywy dzisiejszego dnia wiem, że wystarczyłaby mi normalność. Ale nie... Wczoraj cały dzień kłótnie z mamą o byle co, bo powód zawsze się znajdzie, żeby tylko mi dowalić. Dzisiaj byli goście. W bardzo okrojonym składzie, bo wuja leży w szpitalu, więc zrozumiałe, że nikt od niego nie przyjechał. Myślałam, że chociaż te parę godzin, kiedy w domu poza mną, moją siostrą i rodzicami jest jeszcze druga siostra, która z nami już nie mieszka, babcia i chłopacy sióstr, będę miała spokój. Bo zwykle wtedy się nie kłócimy, udajemy szczęśliwą rodzinę, wszystko jest sztuczne i na pokaz. Gdy tylko ktoś przerwie te pozory, dostaje po mordzie. Tak też było dzisiaj ze mną. Nieważne, że mam urodziny. Wszyscy przeciwko mnie, każdy krzyczał i uciszał. Mam dosyć. Najpierw składają mi życzenia, a później wprowadzają w negatywny stan psychiczny. Dzięki temu wiem, że życzenia były nieszczere. Dopóki tu mieszkam, moje problemy psychiczne nie ustąpią. Dowiedziałam się od mamy, że "bylibyśmy szczęśliwą rodziną, gdyby nie ja". No to już widzę tą ich sielankę jak się wyprowadzę. Wtedy nie bedzie nawet osoby, na której można się wyżyć i której można ponarzekać. Ale ok. Już od dawna wiem, że jak tylko będę miała możliwość wyprowadzenia się z tego chorego domu, to to zrobię i zacznę nowe, samotne, ale szczęśliwe życie. Tylko nie wiem, czy będe potrafiła być obojętna na rodzinę, bo mimo tego jak mnie traktują i jak źle mi z nimi jest, nie potrafię odwzajemnić im się tym samym.
A co poza tym u mnie? Nic nowego. Bulimia jest już na porządku dziennym, a wszelkie próby życia bez niej, zdają się być na krótką metę. Zauważyłam, że teraz nie muszę się nawet przejadać, by to robić. Odkąd podupadłam na zdrowiu i często boli mnie brzuch tak, że wymiotuję z powodów innych niż bulimia (zazwyczaj zdarza sie to, kiedy stoję na promocjach, więc może to jakiś stres z tym związany) nie ma dla mnie znaczenia już, czy się napcham, czy po prostu więcej zjem, bo w każdym przypadku zwykle mam mdłości. A jak mam mdłości, to nie męczę się z nimi tak jak kiedyś. Po prostu wymiotuję. Straciłam nad tym kontrolę. Mimo to chcę jeść normalnie, więcej sypiać, zacząć ćwiczyć i zmienić swój nerwowy tryb życia na bardziej spokojny, bo na pewno wpłynęłoby to pozytywnie na moje zdrowie, choćby fizyczne. Wystarczy kilka dni "odpoczynku" od bulimi, a moja twarz przestaje być opuchnięta, oczy czerwone, a do tego moje samopoczucie psychiczne o niebo lepsze. W przyszłym tygodniu miałam wrócić na siłownię, ale rodzice nie sprezentowali mi jeszcze całej sumy pieniędzy na 3-miesięczny karnet i pewnie nie sprezentują. Rodzice nawet w tej kwestii nie potrafią się dogadać, także nie wiem jak to będzie.
Coś mnie od wczoraj na to wzięło... Bardziej wymowna niż tysiąc słów.


2 komentarze:

  1. Spóźnione lecz szczere życzenia urodzinowe, byś wyzdrowiała i była szczęśliwa. Wszystko zależy tyko i wyłącznie od Ciebie, życzę więc ogromnej siły w pokonywaniu przeszkód i uśmiechu na twarzy ;-)
    życzy Czytelniczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :) Nawet nie wiesz, ile siły i motywacji do działania daje mi takie wsparcie.

      Usuń