czwartek, 31 października 2013

Zacząć wszystko od nowa

W moim przypadku nie brzmi to chyba zbyt poważnie. Wiem. Ale wiem też, że to droga do mojego szczęścia. Samotnego szczęścia. Dzisiaj za mną "pierwszy" dzień diety, a zarazem wyjątkowo ciężki dzień. Natrętne myśli odpychane z uporem maniaka, siłą woli. Mimo skrajnie złego samopoczucia i jedzenia na wyciągnięcie ręki, nic już nie tknę do śniadania. Tak postanowiłam. To jest nie tylko walka o wymarzony wygląd, a przede wszystkim zdrowie i stabilność psychiczną. Jestem silna, zniosłam wiele i głupia zamiast się cieszyć tym co mam, niszczę wszystko dobre, co pojawia się na mojej drodze.

Nie potrafię powiedzieć co dalej. Wolałabym, żeby bulimii nie było. Byłoby mi łatwiej. Kiedyś po prostu stosowałam rygorystyczną dietę lub nie jadłam wcale, nie widząc innej "racjonalnej" opcji osiagnięcia celu. Teraz mam "opcję" bulimii i niestety zbyt często zaczęłam z niej korzystać, za każdym razem obiecując sobie, że to ostatni raz. Wiem, że to nie koniec. Wiem, że to wróci. Ale nie dziś. I tym chcę żyć. Kto wie, może jutro powiem to samo?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz